Wybaczcie, muszę sobie pozwolić na prywatę. Jeśli nie w tym momencie, to… kiedy? Muszę jakoś pożegnać mego profesora, który wywarł na moim życiu znaczącą rolę.
„Nasz Dziennik” nr 66; Pisze Rafał Stefaniuk (temat j/w): „Polska nauka straciła wybitnego naukowca. W wieku 82 lat do domu Ojca odszedł prof. Henryk Kiereś. Po długiej i ciężkiej chorobie w środę 18 marca zmarł prof. Henryk Kiereś, jeden z największych polskich filozofów XXI wieku, wykładowca akademicki. – Jest to dla mnie podwójna strata. Odszedł mój mistrz, człowiek, z którym godzinami dyskutowałem na wiele tematów – a zarazem straciłem przyjaciela. Jego odejście pozostawia olbrzymią pustkę – podkreśla w rozmowie z „NDz” prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego…. Jego głównym polem zainteresowań była filozofia sztuki, tyle że u niego nic nie istniało w oderwaniu od całości. Rozumienie dzieła zawsze wynikało z rozumienia człowieka, a człowiek był u niego bytem duchowo-cielesnym, zakorzenionym w porządku, który nie jest przypadkowy – wskazuje prof. M. Ryba. Na jego życiu naukowym wyraźnie odcisnęły się sposób myślenia św. Tomasza z Akwinu, a także tradycja filozofii realistycznej, którą przejął m. in. od prof. o. Mieczysława Alberta Krąpca OP.” Tyle wstępu.
Był moim jednym z najlepszych wykładowców. Pod wieloma względami, wg mnie, był lepszy od słynnego już prof. Piotra Jaroszyńskiego. Uderzała mnie – jego pokora i skromność! – Przy takiej potędze umysłu! Jakimi prostymi słowy, potrafił dojść do meritum. Bez zadęcia, bez sztampy, ot, normalny i mądry człowiek. To On nauczył nas, że prawda jest jedna! – a nie jak sobie życzy całe to zafiksowane lewactwo, że każdy ma swoją „prawdę”! Pamiętam, moje dwie rozprawki filozoficzne… Pozwoliłem sobie na moje… wtręty w prace. Skwitował, no nieźle, ale ze względu na to (j/w), stawiam tylko cztery. Następna lekcja pokory, bo gdy podejmujesz się rzeczy ważnych, musi to być traktowane poważnie i bez swoich… wtrętów. Zaraził mnie filozofią, która była swoistym odkryciem w moim życiu. Lubiłem chodzić na jego – wolne zajęcia, z filozofii sztuki. Niesamowite, do jakich czynów potrafili dochodzić niby artyści. Jeden z nich, zrobił kupę na talerz i – podziwiał jakie zrobił… dzieło sztuki. Inny rzucił się z wieży, by zobaczyć jak wygląda ten jego …performance, cóż pewnie jako… duch zobaczył. Jego cała rodzina była bardzo oddana służbie prawdzie, kultywowała wartości chrześcijańskie. Wykłady jego żony ( sfera humanistyczna), cechowały niezwykłym… ciepłem. To aż promieniowało z niej. Także syn Mateusz poszedł drogą ojca i wykładał/wykłada filozofię. Niezapomniany człowiek poszedł już drogą do… wiecznego szczęścia. My tu jeszcze zostajemy, by wymodlić pokój i rozwiązanie konfliktów wg Woli Bożej. Od 26 marca jest Wolą Boga, by modlić się 9-cio dniowym postem (chleb i woda) i modlitwą. Tysiąc osób już się zgłosiło. Ilu podejmie – bez zgłoszenia, a ilu… wesprze choć w jakiejś części? Miej Go Panie w swojej opiece!
Jest jeszcze trochę miejsca, by „rozprawić się z – antypolakami aktualnie „rządzącymi Polską”.
„Warszawska Gazeta” nr 12; Aldona Zaorska: „Chcieli sprzedać Polskę za długi”, pisze: „ Ponad 62% Polaków poparło weto prezydenta Nawrockiego (na ponad 192 tys. wypowiedzi internautów). W ciągu kilku godzin całkowicie posypała się narracja o powszechnym poparciu dla SAFE, a Komisja Europejska sama ujawniła istotę tego planu – wspólne udzielanie zamówień i współpraca między europejskimi przemysłami obronnymi. Żadne tam wspieranie polskiego przemysłu zbrojeniowego. To byłby wyjątek od reguły. Kto więc jest tchórzem i zdrajcą?” Czyli – pan każe, sługa musi i dlatego jest wielkie zagrożenie tym, że ten cały niby polski rząd – drogą…ROZPORZĄDZENIA! – będzie się starał to wcielić w życie. Ciekawe kto się odważy to podpisać, bo Naród Polski to zapamięta – i rozliczy!
Puentuje red. z art na str 16: „Zastanawiam się nad pytaniem postawionym ostatnio przez red. Stanisława Michalkiewicza: jeśli Nentajahu potrafił zastraszyć Trumpa do tego stopnia, że poszedł na wojnę, to jakich argumentów użyła wobec Tuska i Sikorskiego Ursula von der Leyen, że wbrew faktom, wbrew interesom Polski, za wszelką cenę chce dla Polski takiego zła jak SAFE? Do czego się posuną, żeby niemiecki plan zrealizować?”
Pisze Krzysztof Baliński ( b. amb. w Syrii i Jordanii ) : „„Nie ma rzeczy ważniejszej niż wsparcie dla Ukrainy. Polska nie poprze żadnej decyzji dotyczącej traktatu pokojowego, która byłaby sprzeczna z interesami Ukrainy” – ogłosił w Kijowie Donald Tusk (i tego samego dnia przelał do przepastnej kabzy Zełenskiego 6,8 miliarda). I tu pytanie: Czy można wyobrazić sobie ukraińskiego premiera oświadczającego, że nie zrobi nic sprzecznego z interesami Polski? Innymi słowy, dla Tuska najważniejsze są interesy – po pierwsze Niemiec, po drugie Niemiec, po trzecie Niemiec, a następnie interes Ukrainy. A interes Polski? Polska to nienormalność ! Tak głupiego rządu i tylu głąbów u władzy w historii III RP jeszcze nie było. Najważniejsze urzędy związane z bezpieczeństwem i polityką zagraniczną objęli durnie. Ministrem energii został Miłosz „Cep” Motyka. Minister edukacji nie zna się na edukacji. Minister zdrowia nie zna się na medycynie, a ministrem obrony został lekarz pediatra, który ma jeszcze mniejsze szanse na uzdrowienie armii niż chorych dzieci. Jedynym doświadczeniem zawodowy ministra rozwoju i technologii jest praca w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Pile. A premier? Nie zna się na niczym! Wszystkich lub wszystko podsumowała inna intelektualistka – Agnieszka Pomaska: Można powiedzieć, że jeśli chodzi o wybitne osobistości, to mamy w Platformie klęskę urodzaju. I tu pytanie: Czy ministrami zostali na polecenie globalistów czy premiera, który nie zna się na niczym, ale jest folksdojczem?
Nie zapominajmy też o rządzie poprzednim. Bo kim, jeśli nie niedouczonymi głupkami była ferajna Morawieckiego? Za odpowiedź wystarczy tępa, przypominająca komendanta posterunku MO w Wołominie gęba wicepremiera. Gdy na horyzoncie pojawiło się widmo gospodarczej zapaści, antykryzysową tarczą zasłaniali się: premier po studiach historycznych, minister finansów po technikum ogrodniczym, minister rozwoju po stażu w Muzeum PRL i 28-letni wiceminister finansów Piotruś, przy którego nominacji decydujące okazało się, że w licealnych czasach „był wyszczekany” i był finalistę olimpiady wiedzy o prawach człowieka.
Coś musi być „na rzeczy” w przypuszczeniach, że rolą spiskowców z Magdalenki było takie ogłupienie Polaków, żeby, nie daj Boże, nie wybrali sobie jakiegoś mądrego przywódcę.”
Ano, skoro mamy idiotów ”rządzących”, to idioci musieli ich … wybrać. Proste. Nauki dbania o Ojczyznę – ciąg dalszy!
Może na dziś wystarczy. Mądremu dość.
Aleksander Szymczak