Nadużywamy tego pojęcia. Kiedyś był to ktoś, kto rzeczywiście wyróżniał się z tłumu, miał wizje, był mądry i powodował szereg dobrych skutków na przyszłość. Weźmy np. JPII, Prymasa Tysiąclecia Kard. Wyszyńskiego, R. Dmowskiego czy J. Paderewskiego. Pamięć o nich nie zaginie, bo wnieśli do tej sztafety pokoleń Polaków, znaczący wkład. Dziś byle jaka kamaryla polityczna, kasta sprawująca ważne stanowiska, chciałaby tak się nazywać. Nawet między sobą mówią, np. kasta sędziowska. Czy można ich nazwać – elitami? Nie. Ich nazwiska będą za parę lat niczym, ich czyny będą ścigane przez następną ekipę etc. Oczywiście, nie zrobi tego POPIS, bo nie o to im chodzi, ale przyszły – POLSKI Rząd.
Ciekawie o tym problemie pisze Stanisław Srokowski w „Warszawskiej Gazecie” nr 15: „Polska bez elit czy najgorsze elity w Europie?”, „Nie są to elity. To są przywódcy, szefowie, kierownicy, dyrektorzy, prezesi, liderzy, ale nie elity. Kiedy przestają pełnić swoje funkcje, przestają być elitą. Dość szybko zostają zapomniani, a elity nie da się szybko zapomnieć, bo jednym z kryterium elitarności jest ponadczasowość, wyjątkowość. Naród w swojej mrówczej pracy i przy mądrym kierownictwie wykuwa codzienny swój los, ale temu narodowi muszą przewodzić elity, muszą nadawać jakiś kierunek, wskazywać drogę i cel. Prawdę mówiąc, pojęcia ELITY używamy dość często na co dzień w sposób niekoniecznie ścisły, a często nieodpowiedni. (…) Jaką elitę dzisiaj bez stanowisk stanowią prezydenci: Duda, Kwaśniewski czy, nie daj Boże Wałęsa. Są jakąś elitą? Skądże! Żadną! (…) Prezydent Jaruzelski. Szkoda gadać. Prezydent Komorowski. Zrobił wpis do księgi kondolencyjnej w ambasadzie Japonii w 2011r., piszcząc o łączeniu się z narodem Japonii w „bulu” i „nadzieji”. Geniusz, prawda?! Zaś Wałęsa, mówiąc żartobliwie, odkrył plusy dodatnie i plusy ujemne. Oto wizjonerzy! To może prezydent Duda? „To ja, Andrzej Duda”. Wielkie odkrycie! Aleksander Kwaśniewski skompromitował się we wrześniu 1999r., gdy pijany nie mógł ustać na nogach podczas uroczystości w Charkowie ku czci pomordowanych przez NKWD polskich oficerów. Żadnej wielkiej wizji. Żadnego dalekosiężnego pomysłu na nową Rzeczpospolitą…. Żal mi wymieniać nazwisk aktualnych polityków starszego pokolenia, a przecież sami Państwo widzą, że nie ma wśród nich ani jednego Dmowskiego, ani jednego Paderewskiego, ani jednego Piłsudskiego i ani jednego Witosa. Słowem – mizeria i smutek. Tylko miejscowe utarczki, połajanki i szturchnięcia. Może wśród młodszych rośnie jakiś geniusz? Może Bosak? Mentzen? Skądże. Może jeszcze Bosak coś z siebie wydusi, ale realnie to prowincjonalne, lokalne gierki. Brak śmiałej, nawet kontrowersyjnej, ale jakiejś większej myśli. Może coś wielkiego wykluje się w głowie Brauna. Możliwe, że tak, bo stać go na jakiś umysłowy zryw. (…)
A młode pokolenie? Jakie ono będzie? Kościół? Co się z nim stanie? Sztuczna inteligencja? Rosnąca liczba samobójstw wśród dzieci? Stan naszych uczelni? Gospodarka? Wolność, niepodległość i suwerenność? Unia Europejska? Depresja w społeczeństwie? Media społecznościowe? Obce służby w Polsce? Agenci wpływu? Myśli ktoś o tym w kategoriach epoki? Elity powinny na te pytania odpowiedzieć, ale nie odpowiedzą, bo nie mamy elit. Choć prof. Andrzej Nowak powiada, że mamy. Jednak wedle niego „Polskie elity są najgorsze w Europie”. Prof. Legutko stwierdza wprost, że część polskich elit „nienawidzi własnego narodu.”
Widzimy więc, kto nami ”rządzi” a raczej zarządza z obcego nadania. Wciąż beztrosko podchodzimy do wyborów. Głosujemy wg „telawizji” … wszelakich, bo na jednych jest przegięcie na PO a na drugich na PIS. Ale to przecież nie oni stanowią tu… elity polityczne. Są na stołkach, bo udaje się im wciąż nas okłamywać, wciskać wizje… nierealnego dobrobytu, wizje – rozliczenia poprzednich złodziei. I tak to się kręci.
Tymczasem są już… niezłomni, vide G. Braun. W w/w „WG” piszą: „Grzegorz Braun podczas spotkania komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego z szefową dyplomacji Kają Kallas oskarżył Izrael o wywołanie wojny z Iranem. Wielce wzburzyło to przewodniczącego komisji Davida McAllistera z EPL, który zaczął coś sapać o „antysemityzmie” i kazał Braunowi się „zamknąć”. No cóż, wystarczy uderzyć w stół kilkoma słowami prawdy i niechybnie nożyce się odezwą. Ale co tam euroludki – gorzej, że wystąpienie Brauna skrytykował Adam Bielan, nazywając je „ niepotrzebną prowokacją”!, dodając, iż… między innymi przez takie zachowania my nie wyobrażamy sobie koalicji z formacją Grzegorza Brauna. Taaak… Róbcie tak dalej chłopaki, tylko potem nie płaczcie, że PIS-owi spada, a Braunowi rośnie…!”
Inny „kwiatek”: „ Spłonął Papieski Krzyż – w Wielki Piątek ok godz. 15-tej zapłonął Papieski Krzyż, stojący przy ul. Rzymowskiego przed kościołem Św. Maksymiliana Marii Kolbego. Krzyż był pamiątką po mszy odprawionej przez św. JPII w stolicy w 1979r. Został też postawiony na ołtarzu podczas Mszy pogrzebowej Stefana Wyszyńskiego 31 maja 1981r. Przyczyny pożaru nie są znane. Proboszcz zapowiedział odbudowę.” Odpowiedział „Fifarara” – „Krzyż w Warszawie spłonął od zniczy, tak jak samochody w Paryżu od upałów.”
Nic dodać nic podzielić. Prawda sama się obroni, choć b. często ma … pod górę. Ale oliwa sprawiedliwa – zawsze na wierzch wypływa. Tak jak kiedyś poznamy, a mija już 16 lat – kto dokonał zamachu w Smoleńsku.
ps. Kto chętny na wycieczkę do Chin?
Aleksander Szymczak